Szkoła to nie tylko lekcje, a uczniowie nie samą nauką żyją. Trzeba znaleźć czas na odpoczynek i zabawę – Karnawał nadaje się do tego znakomicie. Zatem – pora na bal! W naszym kościele w Amsterdamie, 19 stycznia, po niedzielnej mszy świętej, jedna z sal – za sprawą balonów, serpentyn, kolorowych ozdób i oczywiście muzyki – przemieniła się w baśniową krainę radości. O oprawę muzyczną zadbał didżej Filip. Nauczycielki witały w progu pięknie przebrane dzieci i częstowały je kanapkami. Po posiłku księżniczki, wróżki, elfy, rycerze, królowie, batmani, spidermani i wszyscy inni zostali porwani do tańca. „Ręce w górę, biodra w ruch, niech nikt nie podpiera ścian” – nikomu nie trzeba było tego powtarzać. Wszyscy chętnie się bawili: mknęły wężyki, pod tunelami skręcały pociągi, wirowały kółeczka, roztańczone pary podskakiwały na parkiecie. Największym powodzeniem cieszyły się przeboje: „kaczuchy” i „ciułała”. A kto zmęczył się tańcem, mógł odpocząć przy stanowisku do malowania twarzy i dekorowania pierników. Dzieci z wielkim entuzjazmem uczestniczyły w konkursach i zawodach zręcznościowych. Był hokej, slalom, żabie skoki, bieg z woreczkiem na głowie, taniec z balonami i zawody w gryzieniu jabłek. Dla wszystkich uczestników znalazły się nagrody. W czasie, kiedy dzieci bawiły się pod nadzorem nauczycielek, w sąsiedniej sali – przy kawie, herbacie, domowych wypiekach i przekąskach – odpoczywali rodzice. Obie strony były zadowolone: dzieciarnia się wyhasała, a dorośli mogli porozmawiać z rodakami przebywającymi na emigracji. Czyż nie o to chodziło? Za organizację balu dziękujemy p. Basi Louwerse, nauczycielkom, didżejowi Filipowi, mamom bezpośrednio zaangażowanym w pomoc, a wszystkim rodzicom – za zatroszczenie się o piękne, karnawałowe stroje.

Tekst przygotowała: Emilia Bielawska

 

Kliknij tutaj, jeżeli chcesz zobaczyć więcej zdjęć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *